Bruksela lubi uważać się za głównego regulatora na świecie.
Zwykle powoduje to jedynie przewrócenie oczami.
Ale dane mówią co innego.
Nowa analiza przeprowadzona przez Fundację Thomson Reuters pokazuje, że unijna ustawa o sztucznej inteligencji już zmienia zasady korporacyjne daleko poza Europą.
To nie jest przestrzeganie tylko na pokaz. Jest to zmiana strukturalna.
Prawie połowa spółek wymieniających unijną ustawę o sztucznej inteligencji w swoich ujawnieniach dotyczących ładu korporacyjnego nie ma siedziby w UE.
Oto efekt Brukseli w działaniu.
Podobnie jak to było z RODO, tylko szybciej.
Dlaczego globalne firmy cytują teraz unijną ustawę o sztucznej inteligencji
W raporcie, sporządzonym na podstawie inicjatywy AI Company Data Initiative, przeanalizowano ponad 100 000 punktów danych z 2973 firm na całym świecie.
Jaki jest wynik?
47% firm powołujących się na ustawę w swoich publicznych raportach ma siedzibę poza UE.
To nie jest powszechna akceptacja.
Zaledwie 13% wszystkich ankietowanych firm posiada formalny system zarządzania sztuczną inteligencją. To wszystko.
Jednak w tej małej, poważnej grupie 13–53% bezpośrednio odwołuje się do unijnej ustawy o sztucznej inteligencji.
A wśród tej grupy udział międzynarodowy jest ogromny.
Dlaczego to robią?
Zachęty.
Prawo ma charakter eksterytorialny.
Jeśli Twój system sztucznej inteligencji jest używany w UE lub jego wyniki wpływają na obywateli UE, ponosisz za to odpowiedzialność.
Kary są surowe: 35 milionów euro lub 7% rocznych światowych przychodów za poważne naruszenia.
Obecność na terenie UE nie jest wymagana.
W przypadku międzynarodowych korporacji ignorowanie Brukseli nie wchodzi w grę. Jest to ryzyko biznesowe, na które nie mogą sobie pozwolić.
„Efekt nie jest jeszcze powszechny, ale jest znaczący i skoncentrowany tam, gdzie zachęty rynkowe do dostosowania standardów są silne”.
Gdzie zdarza się to najczęściej?
Geografia ma znaczenie.
Przemysł ma znaczenie.
Same firmy informatyczne stanowią 40% firm spoza UE powołujących się na ustawę.
Usługi telekomunikacyjne i finansowe stanowią kolejne 29%.
Spójrzmy na regiony:
- Ameryka Północna: Prawie 40% udziału pochodzi z krajów spoza UE. Czynnikami napędzającymi są amerykańskie przedsiębiorstwa z branży technologii i opieki zdrowotnej, które mają dostęp do rynku UE.
- Europa poza UE: Około 24%. Firmy brytyjskie, szwajcarskie i norweskie mają bliskie powiązania handlowe z blokiem.
- Azja: Około 28%. Koncentracja koncentruje się na firmach technologicznych osadzonych w globalnych łańcuchach dostaw AI.
Najbardziej uderzającą anomalią są Stany Zjednoczone.
W USA nie ma federalnego prawa dotyczącego sztucznej inteligencji.
Jednakże firmy amerykańskie stanowią 35% wszystkich krajów spoza UE powołujących się na tę ustawę.
Największy inwestor krajowy.
W USA 53% z nich pracuje w sektorze IT.
Co piąta amerykańska firma IT objęta badaniem wspomniała o tej ustawie.
Najwyższy spośród wszystkich sektorów we wszystkich krajach.
Kto stoi na czele tego ruchu?
Microsoft, Google, OpenAI, xAI.
Nie czekają na działania ze strony Waszyngtonu.
Dobrowolnie dostosowują swoje praktyki do elementów Kodeksu postępowania UE w zakresie sztucznej inteligencji.
Głównym czynnikiem napędzającym jest dostęp do rynku europejskiego.
To wszystko.
Luka między polityką a praktyką
Wspominanie Fa jest łatwą częścią.
Prawdziwa praca zaczyna się tam, gdzie sprawy się komplikują.
Firmy powołujące się na Ustawę zazwyczaj poruszają podstawowe zagadnienia.
Mają strategię sztucznej inteligencji.
Nadzór sprawowany jest na szczeblu zarządu.
Przejrzystość w wykorzystaniu danych.
Przedsiębiorstwa spoza UE osiągają pod tym względem nawet lepsze wyniki niż swoje europejskie odpowiedniki.
Przedsiębiorstwa europejskie przodują w szkoleniu pracowników – 49,4% oferuje programy przekwalifikowania się lub umiejętności korzystania z sztucznej inteligencji.
Przedsiębiorstwa spoza UE pozostają w tyle i wynoszą 40,6%.
Ale nadzór nie wystarczy.
Musimy sprawdzić, co dokładnie AI robi.
W każdym konkretnym przypadku.
Obecnie jedynie 12,4% globalnych firm potrzebuje człowieka do przeglądu poszczególnych rozwiązań AI.
Prawie połowa z nich nie wymyśliła jeszcze, jak wdrożyć to w praktyce.
Kontrole praw są jeszcze rzadsze.
Mniej niż 25% firm ocenia, czy ich sztuczna inteligencja szkodzi prawom pracowników.
Nawet wśród tych, którzy najaktywniej współdziałają z Prawem.
Ta przepaść wkrótce się zmniejszy.
Albo raczej będzie egzekwowane.
Od sierpnia 2026 roku przepisy ustawy wchodzą w życie z pełną mocą.
Systemy wysokiego ryzyka – zatrudnianie, udzielanie pożyczek, opieka zdrowotna – muszą przejść te kontrole przed wdrożeniem.
Wyniki należy zgłosić organom regulacyjnym.
Dobrowolne podporządkowanie się wtedy Cię nie uratuje.
Harmonogramy pełnego stosowania prawa
Ustawa weszła w życie w 2021 r., a obowiązki będą wprowadzane stopniowo od 2024 r.
Zakazy najniebezpieczniejszych zastosowań i zasady przejrzystości dotyczące modeli ogólnego przeznaczenia zaczną obowiązywać do grudnia 2025 r.
Ale sierpień 2026 r. to prawdziwa krawędź klifu.
Wtedy przepisy dotyczące systemów wysokiego ryzyka staną się w pełni obowiązkowe.
Sektorom takim jak opieka zdrowotna i finanse poświęca się coraz większą uwagę.
W przypadku innych presja już rośnie.
Obserwują to firmy z Waszyngtonu, Tokio i Londynu.
Widzą, że regulacje nie kończą się na granicach.
Podąża za pieniędzmi.
I podąża za ryzykiem.
Amerykańskie podejście polegające na „działaniu szybko i niszczeniu rzeczy” napotyka w Europie mur.
Mur, który firmy spoza Ameryki budują w fundamencie własnych procesów biznesowych.
To, czy reszta świata pójdzie w ich ślady, zależy od tego, czy będą chcieli grać na rynku europejskim.
W tym momencie plan działania jest jasny.
Pytanie brzmi: wdrożenie.
Ponieważ napisanie polityki to jedno.
Powstrzymanie algorytmu przed dyskryminacją to inna sprawa.






























