Sytuacja wygląda obecnie na zagmatwaną. Wszystko zaczęło się w styczniu od czystej i bezkrwawej operacji schwytania. W lipcu mamy do czynienia z pięciomiesięczną wojną.
W zeszłym tygodniu Donald Trump ogłosił powrót do działań wojskowych przeciwko Iranowi. Oczekiwał, że zajmie to od czterech do pięciu tygodni. Matematyka się nie zgadza. Porównuje irańskiego przywódcę do boksera wagi ciężkiej, który wyłania się z cienia z krótkim ciosem za każdym razem, gdy myślisz, że już go pokonałeś. Frustracja to jedyna emocja, która pasuje do danych.
Porównaj to z tym, co dzieje się po drugiej stronie planety.
W Wenezueli Stany Zjednoczone faktycznie kontrolują rząd. Delcy Rodriguez, nowy lider wybrany po przejęciu władzy przez Nicolása Maduro w styczniu, przed każdą transmisją stara się o zgodę Białego Domu. Sekretarz stanu Marco Rubio pełni funkcję wicekróla Waszyngtonu, kontrolując dochody z ropy naftowej i budżet państwa.
Jeden ze sposobów był prosty. Drugi był katastrofą.
I to była pierwsza ścieżka, która spowodowała drugą.
Jak model wenezuelski zawiódł w Iranie
Trump spojrzał na styczniowy nalot i dostrzegł w nim plan.
Siły specjalne zdobyły Maduro w ciągu kilku godzin. Żaden amerykański personel wojskowy nie zginął. Krytycy przewidywali chaos. Opposition groups promised democracy. Zamiast tego kraj dostał Delcy Rodriguez. Posłuszny wiceprezydent, który pozwala Waszyngtonowi dyktować warunki. Trump nawet żartował, że Wenezuela stanie się 51. stanem USA.
The New York Times opisał tę operację jako dowód „niezrównanych umiejętności” sił amerykańskich. To dodało prezydentowi pewności. Widział drogę do zmiany reżimu, która nie wymagałaby kosztownej inwazji naziemnej.
Chciał to powtórzyć w Iranie.
„Muszę wziąć udział w nominacji” – powiedział Trump, odnosząc się do wyboru Rodrigueza. Szukał kolejnego Delcy dla Teheranu.
To nie zadziałało.
Kiedy w czerwcu ubiegłego roku ajatollah Ali Chamenei zginął we wspólnym amerykańsko-izraelskim ataku powietrznym, Iran nie powołał marionetkowego rządu. Spotkanie ekspertów wybrało Mujtabę Chamenei. Syn byłego przywódcy.
Trump nazwał go „lekkim” i „nie do przyjęcia”. Nie zgodził się na grę według zasad.
Nowe kierownictwo nalegało na utrzymanie kontroli nad państwem. Kontynuowano ataki na żeglugę amerykańską i sojuszników. Nie przyjmują zamówień od Marco Rubio. Założenie, że dyktatora można z dnia na dzień zastąpić kolaborantem, było błędne. I niebezpieczne.
Dlaczego Iran to nie Wenezuela
Powierzchowne podobieństwo sprawia, że błąd ten staje się oczywisty z perspektywy czasu. Obydwa są państwami autorytarnymi zależnymi od ropy. Obaj sprzeciwiają się amerykańskiej hegemonii. Obaj sponsorują uzbrojonych pełnomocników. Obaj borykają się z surowymi sankcjami. Both have large diasporas in America.
Różnice mają jednak charakter strukturalny i militarny.
1. Potencjał militarny
Połączone siły zbrojne Iranu są około trzy razy większe niż Wenezueli. Są lepiej wyposażeni. Mają technologię rakietową i dronową, która od miesięcy zakłóca globalne szlaki handlowe. Wyższa kadra kierownicza Iranu powstała podczas wojny iracko-irańskiej w latach 80. Od dziesięcioleci toczą wojny, korzystając z sił zastępczych. Wenezuela nie prowadziła współczesnych wojen międzystanowych. Maduro polegał na kubańskich pracownikach ochrony. Z drugiej strony Iran opiera się na głęboko zakorzenionym kompleksie wojskowo-przemysłowym.
2. Geografia jako broń
Iran kontroluje Cieśninę Ormuz, najważniejszy węzeł energetyczny na świecie. Zablokowanie tej cieśniny natychmiast powoduje wzrost światowych cen ropy. Wenezuela posiada największe na świecie potwierdzone zasoby ropy naftowej, ale jej położenie geograficzne utrudnia stłumienie światowej gospodarki. To kwestia zasobów, a nie zagrożenie strategiczne. Iran stanowi właśnie strategiczne zagrożenie.
3. Dźwignia historyczna
Nawet w najgorszych okresach Wenezuela utrzymywała stosunki z amerykańskimi firmami. Działał tam Chevron. Kanały dyplomatyczne nigdy nie zostały całkowicie zamknięte. Delcy Rodriguez była wybitną postacią zaangażowaną w negocjacje zarówno z administracją Bidena, jak i obecną administracją Trumpa.
W Iranie nie ma takiego „zejścia z drogi”. Relacja ma charakter wrogi ideologicznie.
4. Ideologia przeciwko kapitalizmowi kumoterskiemu
Klasa rządząca Wenezueli działa jak kapitalizm kumoterski pod fasadą socjalizmu. Chris Sabatini z Chatham House opisuje go jako „skrajną formę kapitalizmu kumoterskiego”, w której urzędnicy czerpią zyski z ropy, złota i innych przedsiębiorstw. Kiedy ciśnienie wzrosło, postanowili bronić swojego dobytku. Według niektórych doniesień Rodriguez zawierał układy z urzędnikami amerykańskimi jeszcze przed nalotem. Nie była to tyle zmiana reżimu, co kontrolowane przekazanie władzy.
W Iranie jest inaczej. Reżim jest zdyscyplinowany. Zorganizowany. Oddany radykalnej ideologii islamistycznej 1979 r. Przywódcy planowali sukcesję. Przygotowywali się do ataków na kierownictwo (głowę państwa).
Nie było „irańskich delsów”. Próby dotarcia do Mahmuda Ahmadineżada lub uzbrojenia kurdyjskich rebeliantów nie powiodły się, ponieważ w systemie nie ma lojalnej osoby chętnej do objęcia tronu.
Koniec z arogancją
Trump może jeszcze nie zdawać sobie sprawy, jak źle wygląda ta sytuacja. Ale dane są niepodważalne.
Wyjątkiem była operacja w Wenezueli. Nie jest to regułą.
W styczniu sceptycy wyśmiewali pomysł, że Stany Zjednoczone będą „rządzić” Wenezuelą. Teraz to robią. Niezadowolenie rośnie. Rodriguez wykorzystuje niedawne trzęsienie ziemi jako pretekst do opóźnienia reform demokratycznych. Głosy opozycji mówią, że odpowiedzialność za powstałe niepowodzenia ponoszą Stany Zjednoczone. Imadło ściska się, ale jest delikatne.
Wojna irańska od samego początku była inna.
Trump twierdzi, że chce doprowadzić Iran „do końca”. Jeśli celem jest zmiana reżimu lub poddanie się, będzie musiał długo czekać. Według doniesień Pentagon rozważa opcje dla Kuby, które Sabatini uważa za politykę „bardziej irańską” – scentralizowane państwo, struktura pionowa, dyscyplina. Znalezienie tam lojalnego lidera również nie będzie łatwe.
Tymczasem Trump publikuje memy o aneksji Kanady. Znów mówi o Grenlandii.
Porażka w Teheranie nie powstrzymała ambicji. Ale powinienem był.
Łatwe zwycięstwo w Caracas wzbudziło fałszywą pewność siebie. Przekonanie, że militarna precyzja przekłada się na kontrolę polityczną. Że można złamać rząd jak kod.
Iran udowodnił, że niektóre systemy po prostu nie pękają pod presją. Rozbijają się na zewnątrz. A teraz promień obrażeń stał się globalny.





























