Clickworking: powstanie mikrozadań i nowa granica ekonomii gig

9

Wszystko zaczyna się od jednego kliknięcia. Potem kolejny. I zanim się zorientujesz, zarobiłeś już trzy centy.

To jest praca za pomocą kliknięć, podzbiór szerszej gospodarki mikropracy. Dla wielu studentów jest to sposób na uzupełnienie konta bankowego kieszonkowymi. Jest to siła destabilizująca światowy rynek pracy. Model jest prosty: firmy publikują małe cyfrowe zadania. Pracownicy wypełniają je online. Płatność jest dokonywana natychmiastowo, chociaż często jest mikroskopijna.

Apel jest oczywisty. Nie potrzebujesz szefa. Nie musisz dojeżdżać do pracy. Wystarczy internet i kilka wolnych minut pomiędzy wykładami. Jednak za tym pracochłonnym i pozbawionym barier podejściem kryje się złożona debata. Czy to przyszłość pracy? A może to po prostu cyfrowa sweatshop?

Mechanika mikropracy

U podstaw pracy na kliknięciach leży dzielenie dużych projektów na małe, łatwe do zarządzania części. Zadania te często wymagają ludzkiej oceny, z którą maszyny nadal nie mogą sobie poradzić. Wiąże się to z wprowadzaniem danych, oznaczaniem zdjęć lub wypełnianiem ankiet.

Kto to działa? Często są to studenci. Wymieniają czas na pieniądze, dostając ułamki centa za każde zadanie. Praktycznie nie ma bariery wejścia. Żadnych wywiadów. Żadnych CV. Tylko login i lista zadań.

Demokratyzacja pracy obniżyła barierę wejścia dla pracowników, ale wywołała także wyścig w dół płac.

To właśnie ta dostępność sprawia, że ​​model ten jest zarówno niebezpieczny, jak i popularny. Oferuje elastyczność. Oferuje natychmiastową zapłatę. Ale oferuje niewiele gwarancji bezpieczeństwa.

Atrakcyjność pracy koncertowej

Dlaczego ludzie wybierają mikrozadania zamiast tradycyjnej pracy w niepełnym wymiarze godzin?

  1. Elastyczność: Pracuj, kiedy Ci pasuje.
  2. Anonimowość: Twoja tożsamość jest często ukryta przed klientem.
  3. Prostota: Zadania są zazwyczaj powtarzalne i nie wymagają specjalnego przeszkolenia.

Dla studenta w Berlinie lub freelancera w Manili może to być ratunek. Lepsze to niż nic. W czasach, gdy tradycyjne zawody są rzadkie lub niestabilne, ekonomia koncertowa oferuje siatkę bezpieczeństwa złożoną z pikseli.

Ale jest pewien haczyk. Płaca jest okropna. Aby żyć z zarobionych pieniędzy, musisz klikać godzinami. Średnia płaca za zadanie kliknięcia jest niższa niż koszt energii elektrycznej potrzebnej do zasilania komputera używanego do wykonania tego zadania.

Ukryte ryzyko

Obietnicą platform mikrozadaniowych jest wolność. Rzeczywistość często charakteryzuje się niestabilnością.

  • Brak świadczeń: Brak ubezpieczenia zdrowotnego. Żadnej emerytury. Brak płatnego urlopu.
  • Zarządzanie algorytmiczne: Pracownicy są oceniani przez algorytmy. Jeden błąd może oznaczać dożywotni zakaz.
  • Zmienność dochodów: Potrzebujesz pieniędzy dzisiaj? Powodzenia. Dostępność zadań jest bardzo zmienna.

Nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o godność. Kiedy Twoja praca ogranicza się do serii kliknięć sterowanych kodem, co pozostaje z Twojej tożsamości zawodowej?

Kto wygrywa?

Klienci wygrywają. Korporacje otrzymują tanią siłę roboczą do przetwarzania danych, szkoleń w zakresie sztucznej inteligencji i badań rynku. Mogą natychmiastowo skalować operacje w górę lub w dół. Brak działu kadr. Brak podatków od wynagrodzeń.

Pracownicy również na tym skorzystają, ale warunkowo. Jeśli potraktujesz to jako kieszonkowe, to wszystko się sprawdzi. Jeśli to rozważymy

Rzeczywistość mikrozadań: dlaczego klikacze zarabiają grosze

Przewijanie recenzji, oznaczanie zdjęć lub sprawdzanie godzin otwarcia. To nie tylko rutyna; to cyfrowy odpowiednik pracy na akord. Klikacze wykonują te mikrozadania za ułamki centa, wyciskając sekundy wysiłku pomiędzy przejazdami pociągiem lub czekaniem w poczekalni. Zadania są zwykle zbyt ustandaryzowane, aby sztuczna inteligencja na poziomie podstawowym mogła je wykonywać niezawodnie, ale wynagrodzenie rzadko odzwierciedla włożony w nie wysiłek.

Amazon Mechanical Turk i wyścig na dno

Do tej pracy może dołączyć każdy, kto ukończył 18 lat. Nie ma progu wejścia. Rejestrujesz się, przeglądasz niekończący się kanał zadań i zaczynasz klikać. Wszystko zaczęło się w USA od platformy Amazon Mechanical Turk w 2005 roku. Płatność? Często wynosi zaledwie jeden cent za zadanie. Nie chodzi tylko o tanią siłę roboczą; na tym polega istota krytyki całej branży. Platformy zlecają pracę regionom o niższych płacach, takim jak Indie, co jeszcze bardziej obniża stawki.

Czy dumping płacowy ma miejsce także w Niemczech? Niewątpliwie. Platforma Clickworker.com dominuje na rynku niemieckim z ponad milionem użytkowników. Choć platforma podaje, że doświadczeni użytkownicy mogą zarobić od dziewięciu do dwunastu euro na godzinę, jest to raczej wyjątek. Badania przeprowadzone przez Hans-Böckler-Stiftution mówią co innego. Średnia stawka godzinowa wynosi 4,80 euro. To znacznie mniej niż niemiecka płaca minimalna wynosząca 8,84 euro.

Żadnej ochrony socjalnej, tylko presja

Niemieccy studenci często zgadzają się na takie stawki. Traktują to jako kieszonkowe. Ale nie ma ubezpieczenia, zasiłku chorobowego ani ochrony prawnej. Christian Papsdorff, profesor socjologii technologii na Politechnice w Chemnitz, zauważa, że ​​praktycznie nie stosuje się tu prawa socjalnego i prawa pracy. Pracownik bierze na siebie całe ryzyko. Problemy zdrowotne? To jest twój problem. Niestabilność finansowa? To jest twój problem.

Jest też problem uzależnień. Jesteś całkowicie zależny od platformy. Konkurencja jest trudna. Nie masz wpływu na ustalanie warunków. „Klient” (Zleceniodawca) – klient – ​​ustala cenę i zasady. Duże firmy, takie jak Telekom i Honda, zatrudniają pracowników za pośrednictwem platform takich jak Clickworker. To jak stać na rogu i czekać na cały dzień pracy. Bierzesz to, co jest oferowane. Jeśli się zawahasz, ktoś inny podejmie się tego zadania.