Internet jest technologią podwójnego zastosowania. Buduje mosty i pali je. Niektóre podmioty otwarcie wykorzystują swoją cyfrową obecność, deklarując swoje prawa do przestrzeni. Inni działają w cieniu. A potem jest Anonimowy.
Nie jest to formalna organizacja z siedzibą główną ani dyrektorem generalnym. To amorficzna społeczność ludzi znających się na technologii. Zachowują się jak haktywiści.
Haktywista łączy w sobie pojęcia „haker” i „aktywista”. Wykorzystują swoje umiejętności techniczne do walki z cenzurą. Atakują to, co jest niesprawiedliwością polityczną, prawną lub społeczną. Cel jest prosty: zwrócić uwagę na przyczynę. Zadzwoń do akcji.
Jak haktywiści zakłócają usługi
Haktywiści często łączą siły, aby się zemścić. Najbardziej znanym przykładem jest anonimowość. Ich metody są prymitywne.
Niszczą strony internetowe. Zastępują grafikę i tekst własnym przekazem. Lub inicjują ataki DDoS (rozproszona odmowa usługi).
Atak DDoS powoduje przeciążenie systemów komputerowych. Sprawia, że witryny i sieci stają się całkowicie niedostępne. Nikt nie ma do nich dostępu.
Te taktyki działają. Przez lata Anonymous przyciągali uwagę na całym świecie. Czasami z dobrych powodów. Czasem po prostu dla zabawy.
Atak na Sony PlayStation Network
Weźmy pod uwagę wydarzenie z 2011 roku. Sony pozwało George’a Hotza. Stworzył obejście dla PlayStation 3. Dzięki temu użytkownicy mogli uruchomić system operacyjny Linux.
Sony początkowo reklamowało jako funkcję możliwość pracy z Linuksem. Potem to porzucili. Wydali łatkę, która wyłącza tę funkcję.
Anonymous uznał to za oburzające. Sabotowali PlayStation Network.
Przez prawie miesiąc nikt nie mógł uzyskać dostępu do systemu sieciowego trybu wieloosobowego. Cena akcji spółki gwałtownie spadła.
Czy Anonimowy się mylił? A może hakerzy zemścili się na legalnie agresywnej firmie?
Postrzeganie społeczne i dziedzictwo
Anonymous osiągnął swój cel. Nagłówki w mediach.
W wiadomościach często potępia się Anonów jako cyberterrorystów. Niektórzy nazywają je złymi linczami. Inni nazywają ich anarchistami.
Inne publikacje nazywają ich świętymi. Walczą z korupcją. Walczą z niesprawiedliwością.
Kiedy wystarczająca liczba ludzi przyłącza się do krucjaty, dzieją się straszne i cudowne rzeczy.
Grupa ogłasza swoją obecność hasłem.
“Jesteśmy Anonimowi. Jesteśmy legionem. Nie przebaczamy. Nie zapominamy. Poczekaj na nas!
Narodziny Anonimowego
Jak Anonymous ewoluowało od trollingu na 4chan do globalnych protestów
Anonymous nie jest firmą. To nie jest organizacja pozarządowa. Nie jest to nawet tradycyjna grupa hakerska z listą członków i dyrektorem generalnym. Nazywanie jej „grupą” oznacza, że ma ona strukturę. Ona odeszła.
Wyobraź sobie nastrój. Cyfrowa inteligencja zbiorowa. Kultura chaotyczna.
Aby zrozumieć, czym naprawdę jest Anonymous, musimy wrócić do jego początków. Nie w bunkrze. Nie w negocjującej korporacji. I na 4chanie.
Mianowicie na tablicy /b/ witryny 4chan. To jest tablica obrazkowa. Użytkownicy publikują zdjęcia. Pod nimi pojawiają się komentarze. Brak rejestracji. Brak tożsamości. Tylko tekst i piksele.
Kultura Lulza
Atmosfera na 4chan jest z założenia agresywna. Nie jest przeznaczony do oglądania w rodzinie. Ona nie jest bezpieczna. Ona jest celowo niegrzeczna.
Ta szorstkość działa jak filtr. Odstrasza przypadkowych gości. Odstrasza grzecznych. W rezultacie pewne typy użytkowników pozostają.
Tymi użytkownikami kieruje się lulz.
Lulz jest pochodną LOL-a. Ale ma to większe znaczenie. To jest śmiech kosztem innych. Często sarkastyczny. Czasami mściwy. Czasami jest to po prostu absurdalne.
Aby uzyskać „lalz”, użytkownicy mogą kogoś obrazić osobiście. Mogą też zorganizować skomplikowany dowcip. Cel nigdy nie jest stały. Rzecz w tym, żeby nie brać niczego na poważnie. Żart to koniec. Konsekwencje nie mają znaczenia.
Od żartów do IRC
Ta kultura żartów nie pozostała statyczna. Z biegiem czasu niektórzy użytkownicy nie mieli dość. Chcieli więcej. Chcieli wpływu. Chcieli planów wykraczających poza nastoletnie żarty.
Przeszli z imageboardu na IRC (Internet Relay Chat – protokół sieciowy służący do wymiany wiadomości w czasie rzeczywistym).
IRC umożliwia komunikację w czasie rzeczywistym. Wspiera szczegółowe planowanie. Pozwala szybko koordynować działania.
To przejście oznaczało narodziny Anonymous jako rozpoznawalnej jednostki. To było powolne. Było fragmentaryczne. To było chaotyczne.
Struktura Brak struktury
Jak funkcjonuje ruch bez przywódców?
To nie działa. Nie w tradycyjnym sensie.
Nie ma hierarchii. Nie ma łańcucha dowodzenia. Każdy może używać tej nazwy. Każdy może dołączyć. Jedynym wymaganiem jest działanie.
Nie dołączasz do Anonymous rejestrując się gdziekolwiek. Dołączasz, robiąc coś. Włamanie do serwera. Protest przeciwko polityce. Wyciek dokumentów.
“Każda osoba na świecie może być Anonimowa. Aby naprawdę zostać uznaną za część grupy, musisz podjąć rzeczywiste i zdecydowane działania.”
Ten brak centralizacji jest zarówno siłą, jak i słabością. To sprawia, że trudno się zatrzymać. To także utrudnia reżyserię.
Ciągle powstają podziały i oddzielne grupy. Niektórzy skupiają się na polityce. Niektórzy opowiadają się za sprawiedliwością społeczną. Inni żyją w czystym chaosie. Mogą mieć wspólny cel. Lub mogą nie udostępniać.
Ale wszyscy mają to samo DNA. Żadnych liderów. Brak kart członkowskich. To tylko ogólna intencja.
Pierwszy poważny test
Ta luźna struktura została przetestowana dość wcześnie. Cały świat patrzył. Ktoś oklaskiwał. Wielu było sarkastycznych.
Wydarzenie, które ugruntowało pozycję Anonymous w świadomości społecznej, nie było jednym hackiem. To była skoordynowana reakcja.
Zaczęło się od Projektu Chanology.
To nie był tylko żart. To była mobilizacja. Połączyła kulturę online 4chan ze światem fizycznym. Pokazała, że anonimowy kolektyw może zakłócić pracę realnych instytucji.
Potem nastąpiły protesty przeciwko Kościołowi Scjentologicznemu. Zgromadzili się ludzie w maseczkach. Skandowali. Widziano ich.
To był moment, w którym Anonymous przestał być żartem. Stał się fenomenem.
Zorganizowane wysiłki Anonymous zaczęto nazywać operacjami (ops to skrót od operacji). Niektóre operacje kończą się fiaskiem, zanim w ogóle zniszczą pojedynczą witrynę internetową. Inne prowadzą do kataklizmów w Internecie, które powodują rzeczywiste wstrząsy finansowe i polityczne, wywołując oburzenie i zachwyt milionów ludzi.
Anonymous zyskał niezaprzeczalną sławę w 2008 roku. W tym samym roku w Internecie pojawiło się raczej niepochlebne (i przerażające) wideo, na którym Tom Cruise gorączkowo dyskutuje o swoich wierzeniach w Kościele scjentologicznym, wywołując gniew przywódców kościelnych.
W ten sposób Kościół dokonał niemożliwego – próbował usunąć nagranie z Internetu. Czyniąc to, rozgniewała Anonymous, który postrzegał te próby jako formę cenzury. Anonimowi aktywiści byli także oburzeni samym kościołem, który uważają za organizację kultową nastawiona na zysk.
W ten sposób narodził się Projekt Chanology. Anonymous połączyło swoje zbiorowe siły z zamiarem usunięcia kościoła z Internetu. W ramach operacji, która stała się znakiem rozpoznawczym misji Anonymous, grupa przedstawiła swoje zamiary w filmie na YouTube.
Następnie rozpoczęto projekt, najpierw od ataków DDoS, które zakłóciły działanie strony internetowej kościoła. Potem nastąpiły oszustwa obejmujące rozmowy telefoniczne i zamówienia darmowej pizzy wysyłane do urzędów kościelnych na całym świecie, a wszystko to miało na celu zakłócenie codziennego funkcjonowania. Oczywiście taka taktyka nie była legalna, w wyniku czego groziła ugruntowaniem reputacji Anonimowych jako osób łamiących prawo i oszustów.
Następnie Anonymous przeżył moment objawienia, zainspirowany przez nieanonimowego krytyka scjentologii Marka Bunkera, który błagał grupę o użycie nieniszczących i legalnych środków, aby osiągnąć swoje cele.
Dzięki jego sugestiom Anonymous przeszli od nielegalnych taktyk na rzecz bardziej legalnych działań, maszerując z tysiącami protestujących przed kościołami, wszyscy nosząc maski Guya Fawkesa, które stały się wizualnym symbolem Anonymous. To te same maski, które nosi bohater filmu V jak Vendetta, w którym anonimowy antybohater konfrontuje się z władzami.
Podczas chaosu w Chanology stawało się coraz bardziej jasne, że Anonymous wyewoluowali poza nastoletnie żarty. Anonymous stał się poważniejszy, bardziej skupiony i potężniejszy.
Po prawie dwóch latach sporadycznych żartów i hackowania członkowie Anonymous znudzili się Projektem Chanology i w dużej mierze zaprzestali swojej działalności przeciwko kościołowi. W okolicy było mnóstwo innych celów, a Anonymous dopiero zaczynał zyskiwać na popularności.
Jak Anonymous zmieniło swoją taktykę i dlaczego miało to znaczenie
Przejście podczas Projektu Chanology nie polegało tylko na zmianie metod; była to kwestia przetrwania i wpływów. Kiedy grupa Anonymous po raz pierwszy weszła w konflikt z Kościołem Scjentologicznym, polegała na atakach typu rozproszona odmowa usługi (DDoS), aby zalewać witryny kościoła ruchem, aż do ich awarii. Angażowali się także w żarty społeczne, takie jak zamawianie pizzy wartej tysiące dolarów na adresy kościelne lub wykonywanie uciążliwych rozmów telefonicznych.
Takie podejście niosło ze sobą znaczne ryzyko. Angażując się w nielegalną działalność, Anonymous ryzykował utrwaleniem w opinii publicznej swojego wizerunku jedynie cyfrowych oszustów. Ograniczało to ich zdolność do zdobycia powszechnej sympatii i oddźwięku politycznego. Punktem zwrotnym była interwencja Marka Bunkera, krytyka scjentologii, ale nieczłonka Anonymous. Twierdził, że destrukcyjne hakowanie przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Grupa musiała działać zgodnie z prawem, aby utrzymać wysoki poziom moralny i zmaksymalizować widoczność.
Rezultatem był strategiczny zwrot. Zamiast po prostu zdejmować serwery, Anonymous zorganizowali fizyczne protesty. Zmobilizowali zwolenników do zgromadzenia się przed ośrodkami scjentologicznymi na całym świecie. Protestujący nosili maskę Guya Fawkesa, spopularyzowaną przez powieść graficzną i film „V jak Vendetta”. Ten wizualny obraz stał się ikoniczny. Przekształcił Anonymous z anonimowego internetowego tłumu w rozpoznawalny ruch z symbolem.
Przejście od nielegalnych ataków DDoS do uzasadnionych protestów oznaczało dojrzałość sposobu działania Anonymous, umożliwiając grupie rozszerzenie swoich wpływów poza przestrzeń cyfrową.
Symbolika maski Guya Fawkesa
Wybór maski Guya Fawkesa był celowy. Zdjęcie zaczerpnięte z V jak Vendetta przedstawia anonimowego bohatera walczącego z tyranią i opresyjnymi strukturami władzy. Dla Anonimowego
Być może zastanawiasz się, w jaki sposób bezimienna, pozbawiona twarzy społeczność bez formalnych powiązań jest w stanie przeprowadzać ataki cyfrowe na dużą skalę. Odpowiedź jest prosta. Oni to robią. To, co zaczęło się jako abstrakcyjna koncepcja na tablicach obrazowych, rozrosło się w potężną siłę zdolną do wywoływania konsekwencji w świecie rzeczywistym. Nikt nie jest bezpieczny. Duże rządy też nie. Nie korporacje z listy Fortune 500. Nawet grup nienawiści. Wszyscy odczuli ciosy skoordynowanych ataków anonimowych osób.
Uciskanym, pozbawionym głosu i każdemu, kto jest zmęczony wykrzykiwaniem haseł w systemie, który uważają za sfałszowany przez bogatych i wpływowych, Anonymous daje nadzieję. To iskra w ciemności. Ale dla swoich celów grupa wygląda na niewiele więcej niż grupę znudzonych maniaków komputerowych z destrukcyjną passą. Albo gorzej. Są postrzegani jako linczujący anarchiści. Śpiący cyfrowy smok. A kiedy ten smok się przebudzi, szkody będą kolosalne.
Mit członkostwa
Nazywanie Anonymous „grupą” jest mylące. Brak kart członkowskich. Nie ma rytuałów inicjacyjnych. Nie ma żadnych dyplomów potwierdzających Twój „oficjalny” status anonimowości. Po prostu przyjdź. Brać udział. Widzisz.
Ale nawet bez hierarchii istnieją surowe normy społeczne. Powstała niepowtarzalna kultura, udokumentowana głównie na portalu Encyklopedia Dramatica. Potraktuj tę witrynę jako przyspieszony kurs kultury anonimowej. Należy jednak pamiętać: jest niefiltrowany. Zawiera wulgarny język i obraźliwe treści. To nie jest miejsce dla tych, których łatwo zaszokować.
Chociaż nie ma jednego zestawu zasad, społeczność przestrzega zbioru internetowych zasad moralnych. Encyklopedia Dramatica wymienia je. Zasada nr 12 jest prosta: „Wszystko, co zrobisz, może i zostanie wykorzystane przeciwko tobie”. Przypominamy, że prywatność w tym środowisku to mit. Zasada nr 33 jest równie cyniczna: „Czasuj się częściej. To nigdy nie wystarczy”. Oglądać. Uczyć się. Zachowaj ciszę, aż nadejdzie odpowiedni moment.
Inne zasady rozwiewają wszelkie romantyczne wyobrażenia o bohaterstwie. Zasada nr 6 stanowi: „Anonimowy może być okropnym, bezmyślnym i pozbawionym emocji potworem”. Nie zawsze jest to krucjata o sprawiedliwość. Czasami jest to po prostu chaos. Czasami jest to okrucieństwo.
Więcej operacji anonimowych
Lista celów nie ma końca. Od Kościoła scjentologicznego, przez Kościół Zachodu, po baptystów, od PayPal po Visa, grupa przeciwstawiła się tytanom. To nie tylko ataki DDoS. To są wycieki danych. To są kampanie doxxingowe. To są prawdziwe awarie systemu.
Pytanie nie brzmi, czy Anonimowi mogą cię zaatakować. Pytanie dlaczego jeszcze tego nie zrobili. Albo dlaczego mogliby to zrobić w następnej kolejności.
Kiedy zespół znudził się Kościołem scjentologicznym, zmienił punkt ciężkości. Uwaga została zwrócona na kościół baptystów w Westboro. Członkowie Anonymous zdewastowali witrynę internetową grupy szerzącej nienawiść i zalali ją komunikatami o tolerancji. To była bezpośrednia kontrnarracja.
Powszechne były także powiązania z ruchem Occupy Wall Street. Anons zachęcał protestujących do zachowania spokoju podczas protestów okupacyjnych i marszów. Ale grupa nie ograniczyła się do protestów politycznych. Polowali na pedofilów. Celem było sparaliżowanie powiązanych z nimi serwisów i ujawnienie nazw dystrybutorów. To nie był zwykły trolling. To było celowe zniszczenie.
Ataki na agencje rządowe i gigantów technologicznych
Anonymous często atakuje instytucje rządowe i komercyjne. Godnym uwagi przykładem było zamknięcie witryn The Pirate Bay i Megaupload. Witryny te rozpowszechniały filmy, muzykę i oprogramowanie. Reakcja nie była spowodowana utratą bezpłatnych plików do pobrania. Wiązało się to z hipokryzją. Władze przeprowadziły nielegalne ataki DDoS, aby je zamknąć. Hakerzy stosują tę samą taktykę. Jednak urzędnikom rządowym stojącym za przestojami nie groziły żadne sankcje karne. Obywatele cierpieli. Ta ironia wywołała oburzenie.
W odpowiedzi Anons zhakował wiele witryn. Wśród celów znalazła się Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI). Zaatakowali także Stowarzyszenie Filmowe Ameryki (MPAA). Departament Sprawiedliwości USA i Federalne Biuro Śledcze (FBI) nie uniknął losu.
Globalne powstanie i prawa obywatelskie
Arabska Wiosna wywołała natychmiastowe zaangażowanie. Kiedy w Tunezji rozpoczęły się protesty, Anons koordynował komunikację. Zdewastowali rządowe strony internetowe, podsycając rewolucyjne pasje. Ten sam schemat powtórzono w Egipcie i Syrii.
W 2012 roku grupa Anonymous przeprowadziła ataki na strony internetowe rządu izraelskiego. Jako motyw podali złe traktowanie Palestyńczyków. Wyciekły hasła i prywatne bazy danych. Dwa lata później, gdy władze indyjskie rozprawiły się z protestującymi politycznymi w Kaszmirze, grupa usunęła strony internetowe indyjskiej armii i policji.
Sprawa w Steubenville w stanie Ohio była sprawą innego rodzaju. W sierpniu 2012 roku 16-letnia dziewczyna padła ofiarą przemocy na tle seksualnym. Materiał dowodowy wskazywał, że władze lokalne chroniły przestępców. Interweniowała grupa zależna Knight Sec. Wyciekli zdjęcia z ataku. Opublikowali wideo, na którym mężczyzna przechwala się tym, co się stało. Ujawnili nazwiska osób zaangażowanych w sprawę. Wśród nich było dwóch piłkarzy z lokalnego liceum.
Zasięg jest szeroki. Operacje są skuteczne. Ale jak jednostka bez twarzy może funkcjonować bez centralnego dowództwa?
Wewnątrz zespołu
Anonymous zamiast twarzy używa logo mężczyzny w garniturze ze znakiem zapytania. W jaki sposób bezimienni ludzie koordynują złożone hacki i rajdy w prawdziwym świecie? Nie ma oficjalnych stron internetowych. Nie ma wyznaczonych sieci społecznościowych. Nie ma liderów.
Różne frakcje utrzymują swoją obecność. Komunikaty prasowe i aktualizacje na żywo są publikowane na Twitterze i stronach takich jak AnonNews. Istnieją publiczne fora dyskusyjne. Możesz monitorować postęp rozmów. Jednak informacje poufne rzadko się tam pojawiają.
Aby dołączyć, musisz udowodnić swoją wartość. Poświęć wystarczająco dużo czasu. Pokaż przydatne umiejętności. Pokaż swoją wiedzę. Ostatecznie możesz otrzymać zaproszenie do grup zamkniętych. Wtedy będziesz mógł wziąć udział w kampanii.
Anonimowość osobista jest podstawową zasadą. Anony nie ujawniają żadnych danych osobowych. Doświadczeni operatorzy nie korzystają z własnych komputerów. Korzystają z terminali publicznych. Używają oprogramowania, aby ukryć swoją lokalizację.
„Anonymous prawie zawsze ogłasza swoje zamiary przed rozpoczęciem działalności.”
Organizacja nie jest dla każdego. Ataki DDoS i hacki mogą skutkować oskarżeniami karnymi. Grupa uznaje to ryzyko. Dla tych, którzy nie lubią ryzyka, istnieją inne sposoby wniesienia wkładu. Badania. Tworzenie wideo. Pisanie informacji prasowych. Sporządzanie ekspertyz wykonawczych.
Pomimo tych środków ostrożności grupa otwarcie mówi o swoich celach. Deklarują zamiary przed działaniami. To pokazuje odpowiedzialność. Zapobiega także wykorzystywaniu Anonimowych jako kozła ofiarnego za przestępstwa, których nie popełnili.
Środki ostrożności nie są w 100% niezawodne. Uczestnicy czasami popełniają błędy. Nie zawsze podobają im się nagłówki, które tworzą.
Los anonimowy
Nie było wystarczającej liczby kontroli.
Anony starają się odfiltrować słabe linki i trolle. Korzystają z kanałów dostępnych tylko na zaproszenie. Sprawdzają reputację. Ale system zawodzi. To zawsze zawodzi.
Penetracja jest ciągłym ryzykiem. Władze wkraczają do środka. Konkurenci również włączają się do akcji. Kiedy tak się dzieje, wynik rzadko jest „anty-ulz”. Zwykle jest to więzienie.
Przypadek użycia LulzSec
Spójrz na rok 2012. Przejeżdżanie przez niego było cholernie trudne.
Ryan Cleary i Jake Davis zostali złapani. Byli częścią LulzSec, odłamowej grupy, która działała z mniejszą dyscypliną i większym chaosem. Przyznali się do ataków na Pentagon. Siły Powietrzne USA. Nintendo. Sony. Policja stanowa Arizony.
W tym roku doszło do kilkudziesięciu innych aresztowań. Na całym świecie.
Oskarżenia były przewidywalne. Wandalizm stron internetowych. Ataki DDoS. Doxxing. Wyciek prywatnych danych do przestrzeni publicznej.
Prokuratorzy stworzyli mocny materiał dowodowy. Nie tylko teorie. Solidne sprawy.
Rząd kontratakuje
Na początku 2013 roku ton się zmienił.
Eric Holder, prokurator generalny USA, nie złagodził języka. Nazwał te grupy „stale rosnącym zagrożeniem dla gospodarki USA i interesów bezpieczeństwa narodowego”.
To nie była tylko retoryka. Była to dyrektywa polityczna.
Departament Sprawiedliwości postanowił nadać priorytet przestępstwom hakerskim. Przestali traktować to jako irytującą uciążliwość. Zaczęli postrzegać to jako naruszenie bezpieczeństwa narodowego. Prześladowania stały się aktywne. Agresywny.
Dlaczego stawiają opór?
Społeczność Anonimowych stawiła zacięty opór.
Ich argumentacja była prosta. Nie chcą pieniędzy. Nie chcą tajnych tajemnic dla osobistych korzyści.
Chcą objawień.
Twierdzą, że podkreślają korupcję. Brudne zakątki społeczeństwa. Instytucje chowające się za biurokracją.
Czy to prawda, czy tylko przykrywka dla ego? To jest dyskusyjne.
Ale ruch nie umarł. Dostosowało się.
Każde wykorzystanie luk zwiększa wiarygodność. Każde aresztowanie pogłębia męczeństwo. Legitymizacja to dziwna waluta dla grupy bez twarzy. Ale to działa.
Anon jest teraz siłą kulturową. Sprawiają, że rzeczy się dzieją.
Kiedy rząd zawodzi. Kiedy dziennikarze ignorują historię. Anonimowy wchodzi w grę.
To nie jest dla każdego. Jeśli jesteś na etapie operacji, Twoje cyfrowe życie zmienia się na zawsze. Na zawsze.
Represje ich nie powstrzymały. Po prostu sprawili, że były bardziej pikantne.
Często zadawane pytania
Co oznacza Anonymous w technologii?
W kulturze komputerowej Anonimowy odnosi się do luźnej społeczności haktywistów. Działają bez centralnego lidera. Mają wspólne cele, ale nie tożsamość.
Kim jest osoba z Anonymous?
To nie jest konkretna osoba. To uczestnik ruchu. Ten, który przyjmuje maskę i misję.
Dlaczego rok 2012 był tak znaczącym rokiem pod względem aresztowań?
Był to szczyt środków zaradczych rządu. Kluczowe osobistości, takie jak osoby z LulzSec, zostały skazane, co ustanowiło precedens prawny dla ścigania haktywizmu jako zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.


































