Unia Europejska żąda swojego „kawałka mięsa”.
Zaczyna od największych zasobów Google.
Ustawa o rynkach cyfrowych (DMA) wreszcie daje o sobie znać. Organy regulacyjne nakazały Google otwarcie „zamkniętego ogrodu” w Europie. Konkurencyjne wyszukiwarki? Będą mieli lepszy dostęp do urządzeń z Androidem. Asystenci AI? Teraz mogą wykorzystać część danych wyszukiwania, które wcześniej były bezpiecznie ukryte za korporacyjną fortecą.
To jest zmiana władzy. A przynajmniej próba takiej zmiany.
Dlaczego UE stawia na wyłączność na Androida
Przez lata dominacja Androida opierała się na niewypowiedzianej umowie. Producenci otrzymali aplikacje Google. Użytkownicy otrzymali wygodne doświadczenie. Google trzymał konkurencję z dala od swoich drzwi.
UE się z tym nie zgadza.
Google jest klasyfikowany jako „strażnik” zgodnie z ustawą o rynkach cyfrowych. Status ten nakłada poważne ograniczenia. Rozwiązanie wymaga zapewnienia równego dostępu. Jeśli Samsung lub Xiaomi domyślnie zainstalują Bing lub DuckDuckGo, powinny uzyskać takie same korzyści z transmisji danych, z których cieszy się wyszukiwarka Google. Oznacza to przewidywanie tekstu, lepsze sugestie wyszukiwania i szybsze wyniki w oparciu o zachowanie użytkownika.
Wcześniej droga była jednokierunkowa. Teraz jest to autostrada, na której usunięto bariery dla wszystkich innych.
Co się zmieni dla sztucznej inteligencji i konkurencji w wyszukiwaniu
Nie chodzi tylko o stare, dobre ciągi wyszukiwania. Mówimy o narzędziach nowej generacji. Asystenci AI to nowa bitwa.
Główna zaleta Google? Kontekst. Wiedzieli, co piszesz, ponieważ kontrolowali klawiaturę, urządzenie i indeks.
Na mocy nowych przepisów konkurenci mogą mieć dostęp do podobnych danych wejściowych. Jeśli Twój asystent AI na Androidzie musi zaproponować restaurację na podstawie Twojej ostatniej lokalizacji lub historii wyszukiwania, Google musi zapewnić infrastrukturę do wdrożenia tej funkcji. To wyrówna szanse. Około.
„Ustawa o rynkach cyfrowych stanowi, że jeśli kontrolujesz platformę, nie możesz gromadzić danych potrzebnych do jej obsługi.”
To jest cios. Nie tylko finansowe. Strukturalny. Rav Google miał głębię. Teraz w ścianach są dziury.
Kto korzysta z otwartych danych wyszukiwania?
Oczywistą odpowiedzią są duzi gracze.
Binga, Yandexa, Baidu. Będą mogli głębiej się zintegrować. Mniejsi gracze? Oni też mają szansę. Niezależna wyszukiwarka może wreszcie konkurować funkcjonalnością, a nie tylko interfejsem.
Ale czy to ma znaczenie?
Użytkownicy są obojętni. Nawyki trudno umierać. Zmiana wyszukiwarek przypomina przeprowadzkę. To wymaga wysiłku. To wymaga czasu.
Jednak drzwi są otwarte. I






























