Ponowne wydanie Star Fox jest świetne, ale to tylko kopia

16

Gry się starzeją. Podobnie jak filmy. Zupełnie jak my.

Gwiezdny Lis powraca. Premiera na Switchu 2. To remake. Nie jest to nowy dodatek do serii. Tym bardziej, że nie jest to kontynuacja. Gra kosztuje 50 dolarów. Za te pieniądze otrzymasz błyszczącą warstwę farby na bardzo starym wisiorku. Nowe przerywniki filmowe. Nowe tryby testowe. Tryb wieloosobowy. A co z projektowaniem poziomów? Postać po postaci identyczna z oryginałem Star Fox 64. Ten sam. 1997. W którą możesz już grać za darmo, jeśli subskrybujesz aplikację N64 Classics.

Dlaczego to kupić?

Spędziłem godziny grając w grę. Kilka tygodni temu. Potem więcej godzin w domu. I jeszcze trochę w pociągu. Lubię ją. Myślę, że to najlepsza wersja. Ale prawdopodobnie już to przeszedłeś. Po prostu nie widziałeś tego w 4K.

Oto rzecz. Star Fox 64 ukazał się cztery lata po oryginale na Super NES. Wtedy wydawało się, że taki skok zajmie dekadę. A teraz? Minęło dziewiętnaście lat. Dzięki temu remake’owi Star Fox 64 wygląda jak model szkieletowy. Tego się oczekuje. Urok pozostaje. Nadal. Ale nowa wersja wygrywa pod względem kinetyki.

Wszystko opiera się na lataniu. Szybko. W kosmosie. Na Switchu 2 wydaje się, że żyje. Wygląda lepiej niż cokolwiek innego, w co grałem na tej konsoli. Czuły. Cięcie. Nawet trzewny.

Możesz teraz latać w pierwszej osobie. Obróć Joy-Con na bok. Używaj go jak myszy. Zmiany celowania. Mam wrażenie, że to inna gra. Nie obchodzi mnie to. Pozostaję w trzeciej osobie. Za Arwingiem. Zgadza się. Istnieje jednak pewien trik dotyczący współpracy. Jeden steruje kierownicą. Drugi strzela. Mądry.

Spacer po okularach Viture Beast z zadokowanym Switchem był… dziwny. Prawie jak VR. Dwa ogromne ekrany unoszące się w powietrzu podczas pilotowania statku to nowy szczyt w grach retro.

Wraz z Donkey Kong Bananza i Kirby Air Riders jest to najbardziej dynamiczna gra, jaką Nintendo wydało na tę platformę.

Istnieją tryby testowe. Listy kontrolne. Osiągnięcia. Zwiększona trudność. Możesz wybrać alternatywne ścieżki. Odwiedź planety, które przegapiłeś podczas pierwszej rozgrywki. Ale bądźmy szczerzy. To wciąż strzelanka na szynach. Działa tu logika zręcznościowa. Poziomy są krótkie. Dynamiczny. Brak wolności w otwartym świecie.

Tryb wieloosobowy? Na razie przegapiłem mecz u siebie. Wypróbowałem to na demo. To był chaos. Kamera USB rejestruje Twoją twarz. Podczas czatu wideo stosowane są filtry. Symuluje to komunikację w kokpicie w kampanii dla jednego gracza. Różnica między trybami jest zamierzona. Głównym daniem wydaje się być płynny tryb wieloosobowy. A kampania jest przystawką.

Chciałem więcej poziomów. Nowe światy. Więcej Lisa. Za dużo wymagań? Może. Boli świadomość, że to reedycja. Być może później pojawi się kontynuacja. Jeśli sprzedaż wzrośnie. Kto wie.

To rodzi pytanie. Czy stanie się to nową strategią? Przeróbki jako plan działania? „Ocarina of Time” doczeka się remake’u jesienią. Oryginał można odtworzyć na emulatorze. Nie potrzebujesz wersji za 50 dolarów. Metroid Prime został zremasterowany. Przebudzenie Linka też.

Po co ciągle przerabiać coś, co już działa?

Być może dlatego, że oryginały nam umykają. Albo po prostu lubimy, gdy znów świecą. Nostalgia jednak kosztuje. 50 dolarów jest drogie. Tracisz historię, kiedy ponownie kolorujesz grę. Ostre krawędzie znikają. Staje się bezpieczna. Czysty. Ale Star Fox idealnie pasuje do tego formatu. Jest unowocześniony, nie łamiąc ducha oryginału.

eShop posiada wersję demonstracyjną. To nic nie kosztuje. Spróbuj najpierw. Zdecyduj, czy połysk jest wart swojej ceny.

Wciąż się zastanawiam. Czy doskonały remake usuwa oryginał?