Ukrywa odrzutowce. Ukrywa drony.
A powstał w Lizbonie.
Zespół z GTechPlasma, spółki spin-off Instytutu Plazmy i Fuzji w Instituto Superior Técnico, opracował sposób drukowania wysokiej jakości grafenu przy użyciu technologii plazmowej. Co się stało? Materiał, który „połyka” promieniowanie elektromagnetyczne, niczym śniadanie.
Bruno Soares Goncalves, współzałożyciel firmy, nazywa to „niezwykle ekscytującym” rozwiązaniem w przypadku powłok pochłaniających radary. Większość krajów utrzymuje takie wydarzenia w ściśle strzeżonej tajemnicy. Ale nie my.
“W tej chwili w Europie nie ma innego rozwiązania, a na świecie tak naprawdę tylko Stany Zjednoczone… Materiał, którym pokryty jest F-35, nie nadaje się na eksport. Mamy zatem materiał “made in” w Portugalii o ogromnym potencjale aplikacyjnym.”
To zdanie ma znaczenie. Wchłoń to. Podczas gdy Europa obserwuje Stany Zjednoczone, oczekując technologii stealth, portugalskie laboratoria pieczą własne tarcze atomowe.
Jak cienki może być węgiel?
Grubość jednego atomu. To jest grafen.
Zwykle otrzymujemy go lub syntetyzujemy przy użyciu dość prymitywnych metod. Zespół ten pobiera prekursory takie jak etanol czy metan i poddaje je obróbce plazmą. Kontrolują proces na poziomie atomowym. Skąd taka precyzja?
Ponieważ potrzebne są konkretne wyniki.
Jeśli promieniowanie radarowe musi zostać pochłonięte, atomy są dostrojone w jeden sposób. Potrzebujesz magazynować wodór? Są różnie skonfigurowane. Oddzielić uran i metale ziem rzadkich? Gotowy.
„Właśnie to możemy zrobić dzięki naszemu urządzeniu, które jest opatentowane w USA, Japonii i Europie”.
Odkładając na bok patenty, porozmawiajmy o samolotach bojowych.
Ocena tego, co stanie się z samolotem myśliwskim pokrytym tym materiałem, jest zdumiewająca. F-16, wcześniej głośny i wyraźnie widoczny dla radarów wroga, nagle nabierze radarowej sygnatury ptaka. Wróbel. Gołąb miejski.
Wyobraź sobie siebie jako operatora przeciwlotniczego systemu rakietowego.
Czy to ptak machający skrzydłami? A może jest to dwudziestotonowa aluminiowa rura wypełniona rakietami lecącymi nad tobą z prędkością 600 km/h? Możesz to pominąć. Albo, co gorsza, dostrzeżenie tego za późno, kiedy nie ma to już znaczenia. To opóźnienie jest zaletą militarną. Czasami jedyny, którego potrzebujesz.
Od proszku po farbę
W tym momencie produkt wygląda jak sadza. Lekki czarny proszek.
Nie jest jeszcze całkiem gotowy na fabryczną linię montażową – przynajmniej nie całkowicie. GTechPlasma wytwarza około 40 miligramów wysokiej jakości materiału na minutę. Mała skala. Wysoka dokładność.
Ale nie zamierzają pozostać małe.
Na scenie pojawia się ich partner przemysłowy, Plasmaphene z siedzibą w Vila Viçosa i wspierany przez program Compete 2020. Cel: równoległa praca kilku instalacji. Niekoniecznie dla rezerwacji, ale dla urozmaicenia. Instalacje działają jak platformy. Zmień przepis. Zdobądź nowy materiał.
Jest elastyczny. Dający się przystosować.
Dostarczyli już 260 gramów portugalskiemu producentowi dronów. Następny przystanek: powłoki. Gotowe do zastosowania farby, które użytkownicy końcowi mogą samodzielnie nakładać na swoje szybowce, bez konieczności uzyskiwania doktoratu z chemii, aby zrozumieć integrację.
„Celem jest oferowanie rozwiązań jak najbardziej zbliżonych do tego, co klient może zastosować samodzielnie, a nie dostarczanie wyłącznie proszku…”
Dlaczego to wszystko jest ważne nie tylko w przypadku ukrywania samolotów?
Ochrona elektromagnetyczna. Zmniejszone promieniowanie. Akumulacja energii.
Portugalia właśnie wyrobiła sobie niszę na obszarze zdominowanym przez dwa supermocarstwa. Budowali go atom po atomie. Fabryki się przygotowują. Partnerzy ustawiają się w kolejce.
Czy niebo wkrótce się zmieni?
