OpenAI ukryło dane: co mówią powodowie

14

W czwartek wybuchła kolejna fala konfliktu. Tym razem nie chodziło tylko o szum, ale o konkretne oskarżenia. Wydawcy twierdzą, że OpenAI ukrywa dowody na to, w jaki sposób dokładnie trenują swoje modele sztucznej inteligencji. W ramach istniejących roszczeń o naruszenie praw autorskich złożono nową petycję, pełną oskarżeń, ale całkowicie pozbawioną przeprosin.

Istota zarzutów

Petycję złożyło 17 wydawnictw. Wśród nich zapewne rozpoznacie znanych gigantów: The New York Times, The Chicago Tribune, New York Daily News. Na liście znalazł się nawet Ziff Davis, właściciel CNET. Ziff Davis rozpoczął odrębną batalię prawną w 2025 r., utrzymując, że OpenAI wykorzystało jego materiały do ​​szkolenia ChatGPT. Po prostu pobrano miliony artykułów.

Ten problem nie jest nowy. The Times rozpoczął wojnę prawną w 2023 roku, pozywając wspólnie OpenAI i Microsoft. Zarzucano im, że technologia powstała na bazie kradzionego dziennikarstwa. Obie firmy kategorycznie zaprzeczają tym doniesieniom.

Jednak najnowsza inicjatywa skierowana jest wyłącznie do OpenAI. Firma Microsoft nie jest objęta tymi konkretnymi sankcjami. Do sądu zwrócono się o ukaranie firmy rozwijającej sztuczną inteligencję. Po co? Za rzekome utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości (rzekome utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości). Mówimy o zbiorach danych, dziennikach wyjściowych i dowodach, które rzekomo wspierają proces uczenia się, ale obecnie „w dogodnym przypadku” ich brakuje. Jeśli sędzia przychyli się do wniosku, grozi mu kara finansowa.

„W tym wniosku sąd zwraca się do sądu o ukaranie OpenAI za ukrywanie i niszczenie dowodów…”

To są słowa Stevena Liebermana, prawnika Daily News. Materiały nazwał „skradzionym dziennikarstwem”. Mocne słowa. Ale istota problemu pozostaje ta sama. Generatywna sztuczna inteligencja tworzy treści, które czasami powtarzają słowo w słowo oryginał, a czasami przedstawiają streszczenia tak blisko oryginału, że granica między nimi się zaciera. Imitacja wyrazistego stylu. Mam wrażenie, że to plagiat, nawet jeśli prawo wciąż próbuje dogonić rzeczywistość.

Utrata dochodów

Dlaczego teraz? Ponieważ pieniądze. Albo, dokładniej, ruch. Media cyfrowe tracą czytelników. Recenzje wygenerowane przez sztuczną inteligencję pojawiają się teraz na górze wyników wyszukiwania. Użytkownicy klikają, otrzymują odpowiedź i wychodzą. Żadnego odwiedzania samej witryny. Brak wyświetleń reklam. Brak wzrostu abonamentów.

Wydawcy boją się perspektyw. Najbardziej cierpią małe publikacje. Niektórzy zgłaszają spadek ruchu o 60%. To przerażające. Oczekuje się, że do 2029 r. ogólny spadek przekroczy 40%. Chatboty są nie tylko przydatne – wysysają Twoją publiczność. Lojalność wobec marki umiera wraz ze zmianą interfejsu.

Ziff Davis twierdzi, że OpenAI na masową skalę zarabiało na swoich treściach bez pozwolenia. Lance Koons, ich prawnik, oskarża firmę o coś więcej niż tylko kradzież. Twierdzi, że OpenAI kłamało w sprawie przeszukiwania własnych zbiorów danych. Są to poważne naruszenia. To jest istota skargi.

Dozwolony użytek? Poufność?

OpenAI ostro walczy. Opierają się na doktrynie „dozwolonego użytku”. Standardowa ochrona podczas uczenia modeli na publicznych danych z Internetu. Kiedy jednak wydawcy pozywają, ton się zmienia.

Rzecznik OpenAI zaprzecza tym zarzutom, nazywając je „rażąco fałszywymi”. Twierdzą, że The Times narusza prywatność niewinnych użytkowników. Czekaj, poufność? W sprawie dotyczącej praw autorskich? Dziwny zwrot akcji. Chroniąc dane użytkowników, zarzucają wydawcom słabość w ich sprawach. Twierdzą, że The Times wycofał niektóre twierdzenia, więc podstawy zarzutów pękają.

Jednak w odpowiedzi na pierwotny pozew The Times OpenAI zrobiło w 2024 r. coś interesującego. Oskarżyli gazetę o usunięcie ich danych. Dane pokazujące wewnętrzne wykorzystanie OpenAI? Zarzut wzajemny dotyczący utrudniania działania wymiaru sprawiedliwości. The Times w pozwie pominął jeden punkt, to prawda. Ale główny proces trwa.

Czy dane się pojawią? Czy sankcje zostaną zastosowane? Prawdopodobnie nie jest to takie proste. Prawo autorskie zmienia się powoli. Technologia porusza się szybko. Ktoś zazwyczaj płaci cenę za tę lukę. 📉